niedziela, 6 kwietnia 2014

Niall HAPPY END

Kolejna kłótnia..
Kolejny upadek..
Kolejna rana..
Kolejne zbędne słowa..
Kolejna nie potrzebna złość...
Kolejny krzyk..
Jak zwykle o drobnostkę..
Dlaczego ? Dlaczego, akurat u nas musi się tak psuć..
Jesteśmy ze sobą od... praktycznie od zawsze.. W dzieciństwie się znaliśmy, potem nierozłączna przyjaźń, aż w końcu zrodziło się to w miłość..
BYŁO WRĘCZ IDEALNIE..
Wszyscy zawsze nas podziwiali..
Byliśmy nie rozłączni..
Nie kłóciliśmy się, nawet nie droczyliśmy.
NIC..
To był związek, jak z bajki, jak ze snu.. aż niemożliwe..
Właśnie.. niemożliwe.. może to sen? bajka?
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy..
Każdy dziwił się.. byliśmy tak strasznie w sobie zakochani..
świata po za sobą nie widzieliśmy..
ZAWSZE RAZEM..
Więc co się stało?
Czy nasza miłość wygasła?
Po tylu latach?
Moja na pewno nie.. ale jego..
Może już mu się znudziłam?
Może poznał kogoś..
hm...
Godzina 5.00.. Leżę tak od wczoraj, od naszej kolejnej kłótni..
Myślę..
O czym ?
o życiu, o tym czy on wciąż mnie kocha.. Dlaczego akurat u nas tak się dzieje? Co się stało z tą dwójką zakochanych,którzy potrafili by za siebie oddać życie.. Którzy mogli patrzeć sobie w oczy godzinami i obdarowywać słodkimi komplementami.. CO SIĘ STAŁO DO CHOLERY ?!
Moje rozmyślenia przerwał odgłos otwierających się drzwi... Spojrzałam, kto był moim gościem..
Stał tam ON..Człowiek, który skradł mi serce. NIALL:) Był bez koszulki.. Włosy miał potargane.. A w jego oczach można było ujrzeć SMUTEK, ŻAL, ROZPACZ, MIŁOŚĆ (?!). można było ujrzeć, że czuje ból.. że czegoś żałuje.. spojrzał na mnie, chyba nie chciał zobaczyć mnie "nie śpiącej" xd.
- och.. nie śpisz.. myślałem,że... y.. ja już pójdę.. - powiedział cicho.. był strasznie speszony..
- Nie nie śpię, nie spałam całą noc.. nic się nie stało.. chodź, siadaj.. - zrobiłam mu miejsce koło siebie. Chłopak obrócił się i zajął miejsce.. Czuliśmy się w swoim towarzystwie jak obcy ludzie.. Jak to możliwe? Mieszkamy ze sobą od dobrych kilku lat..  Nastała niezręczna cisza.. Postanowiłam ją przerwać..
- Dlaczego tu przyszedłeś? I dlaczego wolałbyś , bym spała? - zapytałam, byłam ciekawa..
- ee. no bo.. y..zawsze w nocy przychodzę do Ciebie i patrzę jak spisz.. em.. no.. - powiedział, był bardzo zawstydzony..
Ta odpowiedź mnie zamurowała.On zawsze tu przychodził, patrzył jak śpię.. dlaczego? wciąż nurtowało mnie to pytanie.
- Dlaczego, dlaczego przychodziłeś tu i patrzyłeś jak śpię? - Niall cały czas patrzał w prost na mnie, więc odwzajemniłam to.. Jego oczy strasznie się szkliły.. Chciał płakać? Mój NIall, nieustraszony , chciał płakać?! Jego oczy nabrały pięknego koloru <3 Patrzył tak w moje oczy i patrzył.. MYŚLAŁ.. Chciałabym wiedzieć o czym. W końcu..odezwał się.
- Uwielbiam patrzeć jak śpisz, a szczególnie jak śni Ci się coś miłego i na Twojej twarzyczce pojawia się uśmiech. Wtedy i moje kąciki ust unoszą się ku górze.. Wtedy jesteś taka szczęśliwa, w swoim świecie.. A ze mną? W dzień ze mną, nie jesteś taka.. chciałbym wiedzieć co Ci się śni..Wiesz dlaczego? Bo widzę,że wtedy jesteś wniebowzięta, chciałbym Ci to zapewnić.. wiem,że jest to "lepsze" ode mnie, dzięki temu jesteś szczęśliwa.  Widzę,że się ze mną męczysz.. Chcesz odejść. Spokojnie, jakoś przeżyję.. zaraz, zaraz.. nie przeżyję.. Ale jeżeli będę wiedział,że be ze mnie jesteś szczęśliwa... Twoje szczęście przytrzyma mnie przy życiu..Ale KOCHAM CIĘ, KOCHAM<3  - łzy ciekły mu po polikach.. nie mogłam uwierzyć, co on wg. gada. o boże.. myślał,że chcę go opuścić..
uniosłam rękę i starłam mu łzy, powiem Wam,że ja też zaczęłam płakać..
- Niall, jak możesz o takim czymś myśleć? Ja Ciebie nigdy nie miałam zamiaru opuścić i nie mam.. To ja myślałam,że kogoś masz, że Twoje uczucie wobec mnie wygasło.. boże.. A wiesz co mi się śni ? Ty , ja.. MY .. Ale szczęśliwi, tak jak kiedyś.. A teraz ?! Chciałabym by było jak dawniej, NIall ja Cię tak kocham, kocham kocham ku*wa.. - rozkleiłam się do końca, on tylko wyciągnął ręce i przytulił się do mnie.. Tak bardzo mi tego brakowało..
- A ja myślałem,że już mnie nie kochasz .. - chciał coś jeszcze powiedzieć, ale mu przerwałam.
- Niall, jak mogłeś tak nawet myśleć? Zakochałam się w Twoich oczach, gdy tak na mnie patrzałeś. Zakochałam się w Twych ustach, gdy mnie czule całowałeś.. Zakochałam się w Twych ramionach, gdy mnie nimi obejmowałeś.... Kocham cię i nie przestanę.. Chciałabym,żebyśmy byli tacy jak kiedyś. tak cholernie w sobie zakochani i szczęśliwi.. A teraz?! To przez te wszystkie bezsensowne kłótnie.. strasznie się od siebie oddaliliśmy..
- och.. Tak , strasznie rozdzieliły.. Ale dały też do myślenia.. To dzięki nim, do mnie dotarło,że mógłbym Cię stracić.. A nie chciałbym tego.
Spojrzałam na niego i w odpowiedzi obdarzyłam go buziakiem.. Wtem zasnęliśmy wtuleni w siebie..
                                " BO KŁÓTNIE SĄ PO TO, ŻEBYŚMY, UŚWIADOMILI
                                  SOBIE ILE DLA NAS ZNACZY TA DRUGA OSOBA" 

// NIE NIE NIE ! Ten imagin, to porażka.. nie miał taki wyjść. ale zaczęłam kilka dni temu, potem zapomniałam o tym i jak dziś chciałam go dokończyć, to zupełnie wyleciało mi z głowy, co chciałam dalej napisać.. więc.. wiem, nic się nie klei do siebie, ale musiałam to jakoś teraz zakończyć :D sory, następne będą lepsze :) Proszę o komentarze z opinią.. Zależy mi na tym, bo nie mam pojęcia czy wg dalej pisać imaginy, skoro nikt ich nie miałby czytać, do la kogo w sumie je pisze ? dla siebie? Więc prosze o jakiś znak życia :)
             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz